Niewłaściwe relacje rodzic-dziecko.

Większość rodziców wie, że w ludzkich wzajemnych kontaktach nie można długo pozostawać  w milczeniu. Ludzie pragną i dążą do wzajemnego wpływania na siebie za pomocą słów. Jest oczywiste, że rodzie muszą rozmawiać z dziećmi a ich dzieci pragną rozmów z nimi, jeśli wzajemne stosunki mają być bliskie i głębokie.  

Rozmowa jest istotna, ale rozstrzygające jest to jak rodzice rozmawiają ze swoimi dziećmi. Oto tzw. „Typowa dwunastka”, wypowiedzi, których nie powinniśmy stosować w rozmowach z dziećmi, jak i dorosłymi osobami.

ROZKAZYWANIE, KOMENDEROWANIE.

Mówić dziecku, że powinno coś zrobić, dawać mu dyspozycję lub rozkaz, np. „przestań się skarżyć”, „wracaj i baw się z koleżankami”. Te wypowiedzi mówią mu, że jego odczucia i potrzeby są nieważne i powinno podporządkować się temu, czego każde z rodziców potrzebuje i odczuwa. Dają dziecku do zrozumienia, że w tym jak się aktualnie zachowują, nie zostają zaakceptowane np. („przestań się wiercić”). Wyzwalają lęk przed rodzicielską siłą. Dziecko odbiera je jako groźbę, oburza się oraz ujawnia wrogie uczucia, czasem atak wściekłości próby agresji, stawianie oporu i wystawianie woli rodziców na próbę. W ten sposób także dziecko przyjmuje do wiadomości, że nie ufa się jego zdolności i umiejętności poradzenia sobie w jakiejś sytuacji ( „nie dotykaj kluczy”, „nie zbliżaj się do swojego małego braciszka”).

OSTRZEŻENIA, NAPOMIANIA, GROŹBY.

Tego typu wypowiedzi wywołują u dziecka uczucie strachu i podlegania. Mówią o tym jakie będą następstwa kiedy coś zrobi np. „kiedy to zrobisz będzie Ci przykro” czy „jeszcze jedna taka uwaga jak ta i opuścisz pokój”.  Mogą także jak rozkazy czy komendy wyzwalać gniew i uczucie wrogości np. „jeśli natychmiast nie pójdziesz do łóżka dostaniesz lanie”. Dają do odczucia dziecku, że rodzicie nie liczą z jego potrzebami i życzeniami „jeśli nie przestaniesz bębnić będę zła”.

PRZEKONYWANIE,  MORALIZOWANIE, WYGŁASZANIE KAZAŃ.

Często dzieci na słowo „powinieneś” i „musisz” reagują oporem i  aktywniejsza obroną własnego stanowiska. Przekazują one dziecku, że rodzicie nie ufają jego własnym sądom – lepiej ich zdaniem by było  aby przyjmowały to co inni uważają za słuszne. Mogą także wywołać w dziecku poczucie winy, uczucie, że jest „złym” dzieckiem („nie powinieneś tak myśleć”, nie wolno ci tak sądzić”). Wywołują u dziecka uczucie, że rodzice nie dowierzają jego zdolności oceny przykładów i wartości innych ludzi.

RADY, PROPOZYCJE LUB DYKTOWANIE GOTOWYCH ROZWIĄZAŃ.

Nie powinniśmy mówić dziecku jak rozwiązuje się problem, radzić mu lub dawać propozycję, dostarczać mu odpowiedzi lub rozwiązania np. „idź i zaprzyjaźnij się z kilkoma innymi dziewczynkami”. Takie rady mogą wpłynąć na wytworzenie się zależności i rezygnacji z samodzielnego myślenia, np. „tato, co mam zrobić?”. Dzieci doznają także uczucia niższości i niezaradności np.”dlaczego sam o tym nie pomyślałem, ty zawsze wiesz lepiej co trzeba zrobić”. Udzielania rad prowadzi niekiedy do tego, że dziecko przestaje zupełnie rozwijać  własne pomysły, zdając się we wszystkim i zawsze na pomysły swoich rodziców.

ROBIĆ WYRZUTY, POUCZAĆ, PRZYTACZAĆ LOGICZNE ARGUMENTY.

Usiłowanie pouczania drugiego często daje „uczniowi” poczucie, że traktuje się go jako istotę mniej wartościową, podporządkowana i niedostatecznie odpowiedzialną. Logika i rzeczowość wywołują często obronę i niechęć np. „tobie się wydaję, że ja tego nie wiem”. Zarówno dzieci jak i dorośli rzadko kiedy lubią, żeby im wykazywać, że nie mają racji. Właśnie dlatego bronią swoich pozycji aż do gorzkiego końca. Próbujmy więc nie wpływać na dziecko przy pomocy faktów, argumentów przeciwnych, logiki, informacji lub własnych poglądów, gdyż dziecko może się odpłacić takim zdaniem jak np. „ach, jesteś mamo po prostu za stara, żeby zrozumieć, co się naprawdę dzieje.

OSĄDZANIE, KRYTYKA, SPRZECIW, OBWINIANIE.

Prawdopodobnie bardziej, niż wszystkie inne takie wypowiedzi doprowadzają dziecko do poczucia własnej niedorosłości, mniejszej wartości, głupoty, nawet bezwartościowości, zła moralnego. Dziecko właśnie na podstawie oceny i sądu rodziców kształtuje swój obraz samego siebie. Tak jak jest ocenianie przez rodziców, tak też ocenia siebie np. „tak często słyszałem, że jestem nieznośny, że ja naprawdę muszę być nieznośny”. Wypowiadane stale oceny wpływają na dziecko w ten sposób, że zachowują swoje odczucia dla siebie albo też zaczyna się ukrywać przed rodzicami ze swymi przeżyciami „gdybym im o tym powiedział, to by mnie tylko krytykowali”. Dzieci jak i dorośli nienawidzą słuchania negatywnych ocen. Reagują obronnie, wycofują się aby zachować własne, dobre wyobrażenia o sobie.Często odczuwają gniew i nawet gdy krytyka jest słuszna, budzą się w nich wrogie uczucia wobec osób krytycznie je oceniających. Często negatywne oceny i krytyka dają dzieciom poczucie, że nie są dobre i że rodzice ich nie kochają.Do negatywnego osądu lub oceny dziecka należą  zdania: „ty nie myślisz logicznie czy zupełnie nie masz racji”.

POCHWAŁY, APROBATA.

W przeciwieństwie do powszechnego przekonania, że pochwały zawsze są dobre, często dają wyniki negatywne. Pozytywna ocena, która nie jest zgodna z przeżywanym przez dziecko obrazem samego siebie, może wyzwolić wrogość „nie jestem ładna, jestem brzydka”.
Jeśli któreś z rodziców ocenia coś pozytywnie,  dzieci wnioskują, że może tez przy innej okazji oceniać negatywnie. Ponadto brak pochwały w rodzinie, w której często dzieci są chwalone, może zostać przyjęty jako krytyka, przykład „ nie pochwaliłaś mojej nowej fryzury, to znaczy, że ci się nie podoba. Często pochwała bywa przyjmowana przez dziecka jak manipulacja, delikatny sposób wpływania na dziecko by postępowało zgodnie z wolą rodziców. Dzieci często chwalone staja się zależne od wyrażanego im uznania, oczekują go ustawicznie albo nawet domagają się go.

WYMYŚLANIE, OŚMIESZANIA, ZAWSTYDZANIE.

Takie wypowiedzi mogą mieć działanie wywołujące spustoszenie w wyobrażeniach dziecka o sobie. Wywołują u dziecka uczucia, że jest bez wartości, złe, niekochane. Najczęstszą  dziecięcą reakcją na takie wypowiedzi jest chęć odpowiedzenia tym samym „ a ty jesteś koszmarny gderacz”.  Nadzieja, że  tego rodzaju wypowiedz, któregoś z rodziców wpłynie korzystnie na postępowanie dziecka, nie spełnia się. Nie należy dawać dziecku poczucie, że jest głupie, zaliczać je do jakiejś kategorii, zawstydzać je: „jesteś źle wychowany bachor”, „ zachowujesz się jak dzikie zwierze”.

INTERPRETOWANIE, ANALIZOWANIE, STAWIANIE DIAGNOZ.

Takie wypowiedzi zdradzają dziecku, że rozmawiający z nim „przejrzał go” i zna jego motywy albo wie dlaczego tak się zachowuje. Tego rodzaju rodzicielska psychoanaliza może być dla dziecka zagrażająca i frustrująca. Jeśli analiza czy interpretacja rodzicielska przypadkowo jest poprawna, dziecko może czuć się zażenowane lub obnażone „ty nie masz spotkań z kolegami, bo jesteś zbyt nieśmiała” a jeśli jest ona błędna jak to często bywa, dziecko będzie się irytować  niesprawiedliwym obwinianiem. Nie mówmy dziecku jakie ma motywy, nie  analizujmy, dlaczego coś robi lub powiedział, nie dawajmy mu do zrozumienia, że się je przejrzało i doszło do rozpoznania np. „mówisz to żeby mnie nastraszyć”,  „masz to poczucie bo w szkole nic nie robisz”.

USPOKAJANIE, OKAZYWANIE  WSPÓŁCZUCIA, POCIESZANIE,  PODPIERANIE.

Te reakcje rodzicielskie nie są tak pomocne, jak sądzi większość rodziców. Uspokajanie dziecka, które czuję się czymś wytrącone z równowagi, często przekonuje je po prostu o tym, że jest niezrozumiane „tego nie mogłabyś powiedzieć, gdybyś wiedziała, jak ja się boję”. Rodzicie uspokajają,  ponieważ jest im przykro, gdy ich dziecko czuje się zranione, zdenerwowane, przygnębione, czy jakkolwiek wytrącone z równowagi. Ich wypowiedzi jednak mówią dziecku, że chcą oni, aby przestało tak odczuwać „nie smuć się, wszystko będzie dobrze”. Bagatelizowanie współczucia często niszczy dalszy kontakt, Poniekąd dziecko odczytuje je jako negatywną ocenę przezywania i próbę jego zmian. Nie próbujmy doprowadzić dziecko na siłę do tego, żeby się lepiej poczuło, nie próbujmy  wyperswadować mu jego uczucia, rozproszyć jego obawy, złagodzić gwałtowność jego uczuć: „jutro inaczej będziesz o tym myślał”, „wszystkie dzieci przechodzą przez to czasem”.

DOCHODZENIE, WYPYTYWANIE, PRZESŁUCHIWANIE.

Pytania często zdradzają dzieciom brak zaufania rodziców, ich podejrzliwość, czy wątpliwość np. „czy umyłeś sobie ręce jak ci poleciłam?”. Dzieci czują się zagrożone wypytywaniem , zwłaszcza wtedy gdy nie rozumieją dlaczego są pytane.  Jeśli wypytujesz dziecko, które ci się zwierzyło ze swojego problemu, będzie sądziło, że zbierasz materiał, aby rozwiązać ten problem za niego, zamiast pozwolić mu samemu znaleźć rozwiązanie.
Jeśli stawiasz pytania komuś, kto pozwala ci uczestniczyć w swoim problemie, każde z twoich pytań narusza wolność tego człowieka w zakresie spraw o których chce ci powiedzieć. Przesłuchanie na pewno nie jest dobrą metodą ułatwienie komuś komunikacji. Może stać zamiast tego ciężkim ograniczeniem jego poczucia wolności. Nie próbujmy zatem szukać podstaw, motywów, przyczyn, szukać dalszych informacji, które pomogą rozwiązać problem np. ”czy dzieci mówiły ci kiedyś dlaczego nie chcą się z tobą bawić”, „kto ci tę myśl wbił do głowy”?…

ROZPRASZANIE, ODWRACANIE UWAGI, ROZPOGADZANIE NASTROJU, BAGATELIZOWANIE.

Tego rodzaju usiłowanie komunikują dziecku, że cię ono nie obchodzi, ze nie liczysz się z jego odczuciami albo, że je odrzucasz. Dzieci na ogół całe angażują się w rozmowę, jeśli przezywają potrzebę mówienia o czymś. Jeśli zareagujesz żartami wywołasz u dziecka poczucie urazy i odepchnięcia. Odwracanie uwagi dziecka i rozpraszanie jego uczuć może się aktualnie wydawać skuteczne, ale odczucia ludzkie nie dają się aktualnie odsuwać czy rozpraszać.Wypłyną później znowu.

Problemy odsunięte na margines rzadko są problemami rozwiązanymi. Jak dorośli tak i dzieci chciałyby być wysłuchane z uwagą i szacunkiem, chciałyby być zrozumiane. Jeśli czują się odsuwane przez rodziców na bok, szybko uczą się zanosić gdzie indziej ważne dla nich problemy i przeżycia.

Zatem nie  próbujmy odciągnąć dziecko od problemu, samemu odwróci uwagę od problemu, skierować dziecko w inną stronę, potraktować rzecz żartobliwie np. „po prostu już o tym nie myśl”, „chodź porozmawiajmy o przyjemniejszych rzeczach”.

 

Aby zrozumieć jakie wrażenia odgrywają na dzieciach odezwania się mieszczące się w typowych dwunastu lub jaki wpływ mają na stosunki między dzieckiem a rodzicem trzeba najpierw pokazać rodzicom, że ich słowne odpowiedzi zawierają jedno lub więcej znaczenie lub komunikat.  Dziecku, które pożaliło się, że przyjaciółka nie chce się z nim bawić powiedzenie np. „radze ci żebyś spróbowała lepiej obchodzić się z Anią, wtedy może będzie chciała bawić się z tobą” przekaże dziecku o wiele więcej niż prostą treść twojej rady.

Dziecko może w niej usłyszeć jakąś jedną lub wszystkie ukryte w niej wypowiedzi: „więc jesteś przekonana, że to moja wina”, „ myślisz, że robię coś złego lub fałszywego”…lub  kiedy dziecko mówi : „nie znoszę szkoły i wszystkiego co jest z nią związane”, a ty odpowiadasz „ach, kiedyś wszyscy narzekaliśmy na szkołę, wyrośniesz z tego”, wtedy dziecko wyciągnie dodatkowe wnioski – komunikaty: „uważasz, że moje odczucia są niezbyt ważne”,” wydaje się, że jest ci obojętne, co ja czuję”,Kiedy rodzice mówią coś do dziecka, często mówią jednocześnie o dziecku. Dlatego wypowiedź robi takie wrażenie na dziecku jako osobie, a ostatecznie wpływa na relacje miedzy rodzicami i dzieckiem. Rozmowa może być konstruktywna dla dziecka i jego związków z rodzicami lub może być destruktywna.Stosowanie wypowiedzi typowej dwunastki ma destruktywne działanie na stosunki z innymi dorosłymi osobami jak i dziećmi. Te formy odpowiedzi są potencjalnie nieterapeutyczne.

Terapeuci uczą, aby podejmować inne sposoby odpowiadania na dziecięce wypowiedzi. Owe nowe metody wydają się kryć o wiele mniejsze niebezpieczeństwo spowodowania, że dziecko przestaje mówić i odczuwać, że ma poczucie winy lub nieudolności, że czuje się poniżone, zagrożone w własnej godności, że jest zmuszone do obrony, że wyzwala się w nim gniew, że czuje się niezaakceptowane.Jednym z najskuteczniejszych  najbardziej konstruktywnych sposobów odpowiadania na wypowiedzi dzieci dotyczące odczuć lub problemów jest zaproszenie do tego aby więcej powiedzieć. Istnieją odpowiedzi, które nie przekazują żadnych osobistych myśli, sądów lub uczuć słuchacza a jednocześnie wzywają dziecko aby pozwoliło wziąć udział w jego osobistych myślach, sądach lub uczuciach. Otwierają mu drzwi, zachęcają do mówienia.
Najprostszym z nich są tak niezobowiązujące odpowiedzi jak: acha, interesujące, rzeczywiście, ty to zrobiłeś ?Inne trochę wyraźniej przekazują zachętę do mówienia więcej: opowiedz mi o tym, mówże, słucham, to wydaje się być czymś dla ciebie ważnym.

Takie zachęty do mówienia mogą bardzo ułatwić drogę do komunikacji. Pobudzają drugiego człowieka, aby zaczął mówić albo mówił dalej. Prócz tego „zostawiają mu piłkę”. Nie działają tak jak gdyby zabierały mu piłkę, jak to czynią często wypowiedzi rodziców kiedy np. radzą, moralizują, pouczają. Odpowiedzi dzieci i młodzieży na to proste zaproszenia do rozmowy zaskoczą rodziców.

Młodzi ludzie czują się zachęceni, aby się zbliżyć, otworzyć i dosłownie zalewają rodziców swoimi myślami i odczuciami. Podobnie jak dorośli tak i młodociani chcą chętnie rozmawiać i robią to zwykle, gdy ich ktoś do tego zachęca.Takie zaproszenie do rozmowy przekazuje też dziecku akceptację i szacunek dla jego osoby, kiedy wyrażają odpowiednio: „masz prawo wyrażać to co czujesz”, szanuję cie jako osobę myślącą i czującą…Na tego rodzaju nastawienie, któż nie zareaguje przychylnie? Który dorosły nie odczuje tego jako korzystne gdy może poczuć się cenionym, poważnym, zaakceptowanym, interesującym. Nie inne są dzieci. Zaproście ja słownie do otwarcia się, a następnie szybko uchylcie się unikając ich silnej ekspresji i chęci rozmowy. Moglibyście nauczyć się przy tym też coś  o nich i o samych sobie.

 
 

Bibliografia:

T.Gordon; „Wychowanie bez porażek”;Instytut Wydawniczy Pax, W-wa

Олександр Фільчаков прокурорчто приготовить с помощью блендеракупити котушку для спінінга